Okazało się, że przechowuję zdjęcia widoków tatrzańskich, których nie publikowałem jeszcze na tym miejscu. Kończąc zatem tę serię ujęć z najwyższych polskich gór wydobywam zdjęcia z szuflady :)
Ze szlaku na Giewont:
Przez Czerwone Wierchy na Kasprowy:
Kościelec:
piątek, 14 lipca 2017
czwartek, 13 lipca 2017
Ponownie Tatry? Czemu nie? :)
Tatry się nigdy nie nudzą - tym razem klasyczne widoczki z Tatr Zachodnich.
Widok z Grzesia:
Z podejścia na Rakoń:
Z Wołowca:
Widok z Grzesia:
Z podejścia na Rakoń:
Z Wołowca:
środa, 14 czerwca 2017
piątek, 2 czerwca 2017
czwartek, 27 kwietnia 2017
Krokusy - reaktywacja
Jest coś niezwykłego w tych małych kwiatach, że ludzie na wiosnę gromadami ruszają ich szukać. Szczyt krokusowej turystyki minął, ale niespodziewanie spadł śnieg i w górach zrobiła się na powrót zima. Więc pojawiła się druga szansa dla krokusów :)
Krokusy najbardziej zachwycają, gdy pojawiają się niespodziewanie. Tej wiosny drugi raz wszedłem na szlak, nie planując wcale poszukiwania krokusów. I drugi raz zostałem przez nie zaskoczony.
Za pierwszym razem nie miałem aparatu. Po drugim pozostał ślad :)
Idąc po mokrym śniegu wszedłem na Turbaczyk, nie spodziewając się znaleźć tam nic innego poza... śniegiem. Tymczasem na niewielkich obszarach górskiej polany śnieg był już wytopiony, co sprawiło, że pośród suchej trawy i spod śniegu wyglądały główki krokusów, nieco sfatygowane przez ostatnie opady :)
Pomimo niewielkiej ich liczby i marnego stanu uśmiechały się wesoło :)
Oprócz krokusów z Turbaczyka rozlega się przepiękny widok na znane i lubiane szczyty Beskidu Wyspowego oraz Babią Górę.
Z Babią Górą w tle...
Widok na Beskid Wyspowy:
Kapliczka na drzewie to jedyna ludzka twarz, którą zobaczyłem tego dnia. Antoni Pustelnik był naprawdę dobrym patronem na tej trasie :)
Krokusy najbardziej zachwycają, gdy pojawiają się niespodziewanie. Tej wiosny drugi raz wszedłem na szlak, nie planując wcale poszukiwania krokusów. I drugi raz zostałem przez nie zaskoczony.
Za pierwszym razem nie miałem aparatu. Po drugim pozostał ślad :)
Idąc po mokrym śniegu wszedłem na Turbaczyk, nie spodziewając się znaleźć tam nic innego poza... śniegiem. Tymczasem na niewielkich obszarach górskiej polany śnieg był już wytopiony, co sprawiło, że pośród suchej trawy i spod śniegu wyglądały główki krokusów, nieco sfatygowane przez ostatnie opady :)
Pomimo niewielkiej ich liczby i marnego stanu uśmiechały się wesoło :)
Oprócz krokusów z Turbaczyka rozlega się przepiękny widok na znane i lubiane szczyty Beskidu Wyspowego oraz Babią Górę.
Z Babią Górą w tle...
Widok na Beskid Wyspowy:
Kapliczka na drzewie to jedyna ludzka twarz, którą zobaczyłem tego dnia. Antoni Pustelnik był naprawdę dobrym patronem na tej trasie :)
poniedziałek, 24 kwietnia 2017
Sentymentalnie...
Z sentymentu do Wadowic nieoczekiwane i nieplanowane kadry. Miało być coś innego, ale padał deszcz, a w Wadowicach błękitne niebo ukazało się :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















